Tytułem wyjaśnienia (a nawet kilku wyjaśnień)

zdjęcie0363

Po pierwsze, powód, dla którego nie było wpisów ostatnio jest dość ważny, ale z wpisem, dlaczego tak, przyjdzie mi jeszcze trochę poczekać.

Po drugie, zmienił się trochę wygląd bloga. No i parę osób pytało mnie, co to za zdjęcie było długo jako logo. Zgadnijcie 😉 Zagadka wyjaśni się na końcu tekstu.

Pisałam już wcześniej o wdzięczności – o tym, jak jej regularne praktykowanie pozwala spokojnie spojrzeć na świat dookoła. Dzisiaj o tym, jak może ten świat naprawdę zmienić.

Czytam właśnie po raz drugi Kod dostatku Julie Ann Cairns (jeszcze niedostępna po polsku książka The Abundance Code, pisałam już o niej tu) i przeżywam ten sam cud na nowo – dlatego liczę, że i Wam się przyda to ćwiczenie.

Julie przekonuje nas, że dobrobyt i dostatek już tu są. Ale nasza ludzka natura, nasz „prymitywny mózg” usiłuje nas przekonać że tak nie jest, bo cały czas skupia się na zagrożeniach. A tu kilka argumentów za tym, że mamy się lepiej niż kiedykolwiek:

  • Zdecydowana większość z nas coś dzisiaj zjadła, ma dach nad głową, a w nim bieżącą wodę i – uwaga! – spłukiwaną toaletę. Sprawa nie do pomyślenia jeszcze sto lat temu;
  • w ciągu ostatnich 60 lat o 90% zmniejszyła się śmiertelność matek i dzieci przy porodzie;
  • żyjemy dłużej niż kiedykolwiek wcześniej w historii
  • i nawet… jeździmy na wakacje.

Wszystko to jest możliwe dzięki postępowi technologicznemu. Kiedyś gnębiły nas głód i choroby, susze, pożary i inne katastrofy w sposób, który miał dramatyczny wpływ na nasze życie. Dzisiaj te zagrożenia w znacznym stopniu udało się opanować.

Już widzę, jak Twój mózg się buntuje: ale przecież choroby nadal są! Zobacz na głodujących na całym świecie, wojny, przemoc, uchodźców, terroryzm. Wystarczy zajrzeć na pierwszy z brzegu portal informacyjny.

Odpowiedź brzmi: ostatnie siedemdziesiąt lat to najbardziej pokojowy okres w historii ludzkości. Kiedyś krwawych konfliktów było znacznie więcej (choćby historia Europy przed XX wiekiem), ale teraz dzięki telewizji i innym mediom, widzimy konflikty z najdalszych stron świata codzienni kilka razy. A dlaczego tak się dzieje?

Sęk w tym, że dostajemy informacje o tych złych wydarzeniach, bo bardziej ekscytują nasz mózg. Dobre wiadomości często uznajemy za po prostu nudne – kto by chciał czytać o tym, że koło gospodyń wiejskich przeprowadziło zbiórkę na szczytny cel i zebrało 1000 zł? Ale jakby tak ktoś te 1000zł zajumał z banku, o, to już ciekawe.

Im bardziej wiadomości drastyczne, tym lepiej się sprzedają i chociaż zabrzmi to okropnie, media z tego żyją, wykorzystując tę właśnie właściwość naszego mózgu. Zagrożenie ma w nim zawsze wyższy priorytet, niż „normalność”.

A teraz przyjrzyjmy się tej normalności. Masz co jeść i co pić, pewnie duża część Twojej rodziny żyje. Masz swoje własne łóżko i ciepło zimą. Masz pracę albo szkołę. Masz przyjaciół i trochę pieniędzy. Zazwyczaj masz też w miarę zdrowe ciało i jeszcze dużo, dużo zębów.

Znowu słyszę, jak Twój mózg mówi: jasssne, tylko czemu kolano mnie boli? Czemu humor mam dzisiaj zryty? Czemu robota taka do kitu, a kasy za mało? Czemu ten a ten zachował się tak a tak?

Nie przeczę, problemy istnieją. Ale czy myśląc o nich nieustannie i je przeżuwając w myślach w jakikolwiek sposób zbliżamy się do ich rozwiązania? Niekoniecznie. A na pewno oddala nas od poczucia szczęścia

Co więc zrobić? Od czego zacząć?

Najprościej – od wdzięczności.

Rozejrzyj się dookoła siebie i dostrzeż rzeczy, które lubisz. Założę się, że jest ich znacznie więcej niż myślisz i na co dzień zauważasz.

Jeśli myślisz, że nie lubisz swojej pracy – ale jeszcze jej nie rzucasz, to pewnie jest w niej coś, co jednak Ci odpowiada. Może są to ludzie? Może pensja? Otoczenie?

Jeśli pokłócisz się z kimś bliskim – przypomnij sobie, co w tej osobie jest dobrego? Spróbuj wyobrazić sobie, że spotyka tą osobę coś dobrego. Chociaż może to być z początku trudne, naprawdę można się w tym wyćwiczyć. Oczywiście nie mówię, że trzeba wybielać czyjeś zachowanie, jeśli nic nie można zrobić, trzeba się odwrócić na pięcie i odejść. A przy okazji polecam poczytanie o asertywności, to zawsze pomaga w trudnych sytuacjach. Tak czy siak, pewnie znajdziecie wokół siebie wielu dobrych ludzi.

Jak pisałam wcześniej, wdzięczność pozwala się poczuć lepiej i dostrzegać dobro, które nas otacza. I tu wracamy do historii zdjęcia, które widzicie na górze i które właśnie zostało zastąpione. To zdjęcie jest z terenu firmy, w której pracuję 🙂 Po tym, jak latami narzekałam, że mam tam daleko, że w jedną stronę jadę godzinę,  bo komunikacja kiepska, postanowiłam się skupić na pozytywach. Na początku na siłę 😉 I co się okazało? Że naprawdę lubię i cenię ludzi, z którymi pracuję (i z którymi też często śmieję się w autobusie), że firma jest dynamiczna i pozwoliła mi się rozwinąć i wiele nauczyć, a ten koniec świata, na którym się znajduje, też ma swoje zalety. Takie jak na przykład czyste, świeże powietrze (w Warszawie towar często deficytowy) i widoki jak na Mazurach przy wyjściu ze stołówki. Można się poczuć przy takich widokach jak na wakacjach 🙂 Przestałam narzekać. Czego i Wam życzę.

Druga rzecz jaką warto zrobić, to dać sobie spokój z wiadomościami – nie tylko tymi w TVP :p Jak nazywa to Doreen Virtue, trzeba sobie zrobić informacyjny detoks. Nie zaglądać do internetu, nie czytać plotkarskich portali, tylko zająć się tym, co na świecie dobre. Można poczytać portale naukowe i zajrzeć co tam dobrego znowu inżynierowie wymyślili dla nas. Są nawet strony z dobrymi wiadomościami! (Wpisz w googla „dobre wiadomości” 🙂 )Po angielsku ostatnio zaczytuję się http://brightside.me/   Można poczytać fajne, interesujące nas książki albo magazyny. Świat jest naprawdę dużo lepszy, niż zwykłe media pokazują.

Jako puenta niech posłuży zdanie wypowiedziane przez Marka Siedleckiego, mojego znajomego, który parę lat temu wybrał się w podróż dookoła świata – na piechotę i stopem. Nie było go ponad dwa lata. Krótkie podsumowanie jego podróży:

  • Doświadczenie przed wyprawą: brak
  • Czas przygotowań: 2,5 miesiąca
  • Czas podróży: 791 dni,
  • Liczba państw: 41 państwa + Polska
  • Pierwszy hostel po ok. 350 dniach podróży (kolejny nocleg w hostelu ok 200 dni później)
  • Liczba przebytych kilometrów:
    • ok 70 000 km drogą lądową, w tym:
      • ok 55 000 km autostopem,
      • ok 3000 km pieszo
      • ok 1000 km jachtostopem

Kiedy wrócił, uśmiechnięty, szczupły i opalony i zebrał znajomych w klubie, żeby nie opowiadać tego samego dziesiątki razy (a przyszło ze 100 osób) i wziął mikrofon w ręce, pierwsze co powiedział brzmiało mniej więcej tak:

„Nie wierzcie mediom. Świat jest pełen dobrych ludzi.”

Ostatnio zapytany o to samo, powiedział:

„Biorąc pod uwagę wyrażenia ze świata można by pomyśleć co innego. 
Ale i tak będę trzymać się tego co powiedziałem.”

I ja też tak myślę 🙂

A na koniec nowe zdjęcie opisujące blog i moja puenta: po tym jak skupiłam się na „Mazurach” w mojej pracy łatwiej było mi dotrzeć nad „morze” pod moim rodzinnym miastem. Kiedy jest się wdzięcznym za to co się ma, Wszechświat daje nam więcej tego dobrego 🙂

IMG_0213

(Staw Trzcielin k. Ostrowa Wielkopolskiego)

PS1. Julie Ann Cairns udostępnia darmowe filmy podsumowujące główne tezy z jej książki – można je obejrzeć (tylko po angielsku) tutaj: http://theabundancecodebook.com/

PS2. Marek Siedlecki prowadzi bloga, którego też polecam odwiedzić: http://www.onemantrip.com/ i stronę na fb https://www.facebook.com/onemantrip-115118601845036/?fref=ts

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s